Mistyka w muzyce Strona startowa Jezus mistrzem zen?
     Wszyscy posiadamy jakieś wyobrażenie życia.
Dla wielu życie jest niczym krzyż
- pełną przeszkód drogą na której końcu czeka nas odpoczynek.
Dla niektórych życie jest kołem, pełnią,
doskonałością doświadczaną tu i teraz.

     Koło to dziwny, wyjątkowy kształt.
Bez początku i końca, bez przeciwstawieństw.
Takie jest też to opowiadanie, bajka japońska
- zamyka się w kole...

I

     Dawno, dawno temu w dolnym Edo mieszkał Yoriyosi, sprzedawca snów. Był mężczyzną skromnym, zresztą skromnie żyjącym, o wesołym i spokojnym usposobieniu. Zarabiał na życie, jak się rzekło, sprzedawaniem snów. Był mistrzem tej nie uprawianej już sztuki zen. Tak, dziś próżno by szukać sprzedawców snów, lecz w owych czasach było to rzemiosło dość znane i poważane. Najczęściej przekazywano je wedle rodzinnych tradycji, z ojca na syna. Należało się w nie wprawiać od dziecka, przez długie lata, gdyż zajęcie to należało do najtrudniejszych.

X

     Długo zastanawiał się komu sprzedać tę niezwykłą historię, lecz żadnemu z jego klientów nie była ona przydatna. Doznawał wrażenia wprawiającego go w zadumę, i zarazem wsączającego niepokój w jego spokojne dotąd serce, że wyśnił ją dla siebie samego, a nie pamiętał, by zdarzyło mu się to kiedyś przedtem. Z biegiem życia Yoriyosiego ów człowiek ze snu stał mu się bliski, zupełnie tak jakby to on był nim, kiedyś dawno temu.

II

     Zdarzało się niekiedy, że jakiś ciekawski wypytywał Yoriyosiego - niby żartem, rzecz jasna - na czym polega ten fach, bo miał nadzieję prędko nauczyć się go i nie kiwnąwszy palcem - jak mniemał - zbić majątek. W takich chwilach Mistrz Yoriyosi milczał, uśmiechając się dobrotliwie a tajemniczo. Nie dziwiły go te czcze pytania. Z góry patrzał na ludzkie słabości i złudzenia; znał je dobrze, choć sam był od nich wolny. Wiedział ponadto, jak długa i kręta jest droga od wiedzy do umiejętności. Słomiany zapał, chociaż porywa swym żarem, jest zbyt nietrwały, jak na wędrówkę do dalekiego celu.

IX

     Gdy Yoriyosi zbudził się rano był zdumiony tym, jaki niesamowity sen miał tej nocy. Śnił mu się bowiem człowiek, który zamierzał popełnić samobójstwo. Owego samobójcę ujrzał jako człowieka zupełnie bezradnego wobec problemu, który go spotkał. Człowieka naiwnie wierzącego, że przy pomocy siły można przywrócić sobie zagubiony spokój. Wierzącego, że nie mogąc powrócić do równowagi życia, należy uciec w śmierć. Było to tak niedorzeczne i komiczne, iż Yoriyosi - jak mu się zdawało po przebudzeniu - śmiał się z tego przez sen.

III

     Ponoć tajemnica tego zapomnianego już kunsztu leżała w tym, by gdy się śpi, odwracać swą uwagę to w stronę snu, to znów w stronę jawy. W taki to sposób, delikatnością i cierpliwością, oswajało się nocne marzenia, nie pozwoliwszy im uciec wolno, ani nie zrobiwszy im krzywdy, przerywając je przed końcem. Otrzymanych w ten sposób snów nie sprzedawało się tak, jak kapustę na bazarze. Sprzedawca musiał znać swych interesantów oraz ich potrzeby, i z odpowiednim snem, gdy taki wyśnił, przychodził do jednego z nich.

VIII

     Wszystkie metody, jakie wymyślił nie poskutkowały. Koszmar bezsenności trwał nadal, lecz Yoriyosi nie poddawał się; postanowił walczyć do końca. "Skoro nie mogę śnić - powiedział do siebie pewnej gwiaździstej nocy - nie chcę dłużej żyć!" Bez wahania sięgnął po nóż, usiadł, obnażył pierś i już miał zagłębić ostrze w swe ciało, gdy nagle zdziwił się. Jakaś myśl lub uczucie powstrzymało go na moment, po którym... roześmiał się. Wpierw na wpół dziwiąc się i radując, a potem już nie myśląc o tym, co robi. Śmiał się jak szalony, do rozpuku, tak że w końcu niemal tchu mu zabrakło. Kiedy śmiech zmęczył go zupełnie, niczym dojrzały owoc zrywający się w drzewa swym ciężarem, bezwładnie opadł na podłogę i usnął.

IV

     Strapionemu samotnością sprzedawca oferował sen o dużej, radosnej rodzinie. Zapracowanemu - sen o długim odpoczynku. Temu, co stale był głodny - sen o nasyceniu. Dla bogacza, obawiającego się o swą fortunę, miał sen o nigdy nie opuszczającym go szczęśliwym losie. Dla nieśmiałego zakochanego, który nie mógł się zdobyć na odkrycie tajemnicy swego serca przed ukochaną, miał sen o bliskości jej ust, który dodawał mu odwagi. Albowiem sny, w niezrozumiały dla niewtajemniczonych sposób, przybliżały ludzi ku temu, czego pragnęli. I w końcu stawały się one rzeczywistością.

VII

     Tracąc rozum w nieustannej gonitwie myśli, starał się wmówić sobie, że gdy zamyka oczy, to zaczyna śnić o tym, że usiłuje zasnąć. Mimowolnie pytał siebie, czy już śpi, czy tylko udaje śpiącego? Wpadł nawet na pomysł zupełnie przewrotny, bez wątpienia godny szalonej głowy. "Dotąd uciekałem od bezsenności, odpychałem ją - racjonalnie tłumaczył sobie ideę, która była wtedy dla niego odkryciem - więc czemuż nie miałbym pragnąć jej, a w rezultacie doświadczać jej z przyjemnością?" Dokonanie tej wewnętrznej przemiany zajęło mu wieki całe - tak sądził. Gdy się udało odczuł ulgę, lecz fala bolesnej niemocy odpłynęła tylko na czas jakiś, by powrócić tym mocniej.

V

     Historia ta zaczyna się pewnego wyjątkowego wieczora w życiu Yoriyosiego, kiedy to nie mógł on zasnąć. Coraz bardziej zaniepokojony przewracał się z boku na bok, ciężko przy tym wzdychając. Starał się zrozumieć, czemu sen nie przychodzi? Czyżby demony rzuciły na niego urok? Czy też obraził czym księżyc, który w złośliwym rewanżu nie dopuszczał doń snu? A może, po prostu, zjadł coś ciężkiego i jego udręki winien był żołądek? Błądząc myślami czuwał do rana, nie dowiedziawszy się dlaczego. Tego dnia nikomu nie mógł sprzedać snu.

VI

     Niestety, te przykre zdarzenie powtarzało się przez następne noce i dni. Jakże trudne to były dla niego chwile. Ulegał silnemu wrażeniu, że to lata całe mijają w cierpieniu i niepewności. Nieraz nawiedzał go przejmujący zimnem strach, że życie przeminie, a on czekać będzie półprzytomnie. Z czasem więc przestał biernie wyczekiwać nadejścia snu. Starał się go uchwycić i przyciągnąć do siebie. Gdy nie skutkował jeden sposób stosował inny. Zapamiętale obmyślał, jak zbudować doskonałą pułapkę, w którą mógłby złapać sen.

Mariusz Kwiatkowski
"Sprzedawca snów"